"I have more ideas in my head than I could ever carry out, but without it clouding my mind."
- Vincent Van Gogh (May 1890)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artists. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artists. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 września 2012

Picasso & Modern British Art.

 
..My favourite paintings..
 
 
 





..after visiting gallery, something interesting on my way home..

 

środa, 29 sierpnia 2012

Professor Richard Demarco and his connection with Poland.



 



Jakże byłam zaskoczona kiedy podczas naszej wizyty w Samerhall zobaczyłam wizerunek Czarnej Madonny z Częstochowy.. później dostrzegłam zdjęcia Tadeusza Kantora - pamiętam jak zaskoczyło mnie Jego malarstwo, kiedy zobaczyłam po raz pierwszy w Poznańskim Muzeum Narodowym. Najmilszym jednak zaskoczeniem było samo spotkanie z profesorem  Richardem Demarco - człowiekiem o przesympatycznej naturze, emanującym ciepłem i nietuzinkowym charakterze.
Profesor Demarco to artysta, promotor sztuki wizualnej, założyciel galerii (Richard Demarco Gallery) oraz wsółzałożyciel teatru Traverse. Zapewne to nie wszystkie Jego przedsięwzięcia oraz zasługi, tym niemniej moje osobiste spotkanie z Profesorem było niezapomnianym doświadczeniem.       

sobota, 3 grudnia 2011

Camille..




Auguste Rodin, zachwyca mnie wieloma rzeźbami, jednak The Danaid  jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych. Przepiękna, pełna mistyki, porusza do głębi. Kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy zapragnęlam własnej Camille - bo to Ona była Rodin's muzą.
Daleko jej do oryginału, jednak  proces tworzenia jej, kontakt z gliną, to niezapomniane przeżycie.

Auguste Rodin sculptures  delights me so many times, but The Danaides is definitely one of my favorites. The beautiful, full of mysticism, it moves in depth. When I saw her for the first time I wanted to own Camille - because she was Rodin's muse.
Far from original, but the process of creating it, contact with the clay, is an unforgettable experience.

piątek, 22 kwietnia 2011

Konstanty Gorbatowski..












Podczas kwietniowego pobytu w Gdyni, miałam okazję odwiedzić Muzeum Miasta Gdyni, w którym  obyła się wystawa gdyńskiego surrealisty - Konstantego Gorbatowskiego - obejmowała ona około 80 obrazów - olejne portrety, liczne kartony malowane temperą, akty oraz zmultiplikowane nogi i piersi.. Intrygująca wystawa godna uwagi.
Ku mojemu zaskoczeniu, odkryłam, iż artysta kilkakrotnie odwiedził Maroko, które w chwili obecnej jest głównym punktem mojego zainteresowania.
Biorąc pod uwagę, iż na drodze mojej artystycznej edukacji, bardzo lubię i cenię sobie możliwość zaprezentowania naszych Polskich artystów - przez przypadek, pojawiła i i tym razem taka okazja.


poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Henryk Cześnik..







Na przełomie kwietnia i maja w   Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie, odbyła się wystawa Henryka Cześnika (w 60-lecie urodzin). Przyznam, iż wystawę odwiedziłam przypadkowo, podczas spaceru Sopockimi uliczkami dotarłam do Sopockiej Galerii, a ponieważ od czasu przeniesienia Jej do nowego budynku, nie miałam jeszcze okazji odwiedzić, postanowiłam to zrobić właśnie w ów momencie.
Niestety o artyście wcześniej również nie słyszałam, ale czyż zadaniem wystaw wszelakich, nie jest przybliżenie nam tych, o których sztuce do tej pory nie słyszeliśmy?
Obrazy o wymiarze metafizycznym, często malowane na szpitalnych prześcieradłach, "..stanowią namacalny dowód kruchości ludzkiego bytowania, nieubłaganego panowania czasu nad życiem(..)".

In late April and early May at the National Art Gallery in Sopot, held an exhibition of Henry Czesnik (the 60th anniversary of the birth). I admit that I visited the exhibition by chance, while walking on the Sopot's streets  got to Sopot Gallery, and because of the time transfer to the new building, I hadn't yet to visit, I decided to do it just in that moment.
Unfortunately, the artist also hadn't heard before, but is the task of exhibitions of all kinds, is not bringing us those to whom the arts have not yet heard?
Images with a metaphysical dimension, often painted on the hospital bed sheets ".. are the tangible evidence the fragility of human existence, relentless domination over life time (..)".

środa, 27 października 2010

John Piper..


Talbort Rice Gallery jest jedną z wiodących szkockich galerii publicznych współczesnej sztuki wizualnej. To miejsce, które odwiedzam regularnie wraz z pojawiającą się kolejną wystawą. Piękne otoczenie - budynek Starego Uniwersytetu, niewątpliwie sprzyja atrakcyjności tego miejsca.
W okresie 23 października - 11 grudnia odbyła się bardzo ciekawa wystawa - The £40 Art Collection. Wystawa ta, to prywatny zbiór jednego z mieszkańców wyspy Arran, który będąc właścicielem dobrze prosperującego sklepu, postanowił przystąpić do Officers Emergency Army Reserve. Ku Jego zdumieniu kilkudniowe pobyty w Armii, przynosiły mu dochody około £40 miesięcznie. Pragnąc przeznaczyć ów pieniądze na cel wyjątkowy, za porozumieniem z żoną, postanowił realizować swoje artystyczne pasje. Otóż przez około 50 lat, każdego roku Tom Alexander pisał list do ulubionego  artysty, prosząc o przesłanie obrazu wybranego przez niego samego. 
Wśród pokaźnej kolekcji, zwłaszcza jeden  przykuł moją uwagę - "Interior, Waldron Church"  Johna Piper, jednego z wiodących malarzy Angielskich (13 December 1903 – 28 June 1992).
Obraz, przed którym stanęłam zachwycił mnie do głębi.. tak bardzo, iż postanowiłam sama go namalować. Oczywiście daleko mu do obrazu mistrza, jednak  stanowi moją własną koneksję z tak wybitnym artystą.



Talbort Rice Gallery is one of Scotland's leading public galleries of contemporary visual art. It's a place that I visit regularly with emerging next show. Beautiful surroundings - the Old University building, undoubtedly promotes the attractiveness of the place.
In the period October 23 - December 11 was a very interesting exhibition - The £ 40 Art Collection. This exhibition, the private collection of one of the inhabitants of the island of Arran, who, being a successful shop owner, decided to join the Army Officers Emergency Reserve. To his surprise, a few days stay in the Army, brought him income of about £ 40 a month. Wishing to spend this money for the purpose of emergency, by agreement with his wife, he decided to pursue their artistic passions. Well, for about 50 years, each year, Tom Alexander wrote a letter to his favorite artist, asking to send a picture chosen by himself.

Among the impressive collection, especially one caught my attention - "Interior, Waldron Church" by John Piper, one of the leading painters of the English (13 December, 1903 to 1928 June, 1992).

Picture, before which  I stood amazed me deeply .. so much, that I decided to paint it. Of course it is far from original picture, but it is my own connections with such an outstanding artist.





poniedziałek, 4 października 2010

National Gallery of Modern Art - the Dean Gallery.


Odwiedziliśmy dziś Muzeum Narodowe Sztuki Współczesnej - Dean Gallery.
Miejsce, które na pewno warto odwiedzić, będąc choćby kilka dni w Edinburghu - ja zaglądam tutaj od czasu do czasu, jednak niezapomnianym wydarzeniem dla mnie, była wystawa Vincenta Van Ghoga.
Tym razem jednak nasza uwaga była głównie skoncentrowana na rzeźbach, bowiem w tym tygodniu rozpoczynamy nowy projekt, związany właśnie z rzeźbą.





środa, 1 września 2010

Wędrujący Tadzin...

Drugi dzień w Collegu..
To tydzień wprowadzający, nasze spotkanie rozpoczęliśmy od "mind mapy".
Kreowanie słowem.. czyż jestem wystarczająco kreatywna?
Słowa napływają samoistnie, jednak angielski bywa zdecydowaną blokadą.. mój zasób słów nie zawsze pokrywa zapotrzebowanie potrzebne w umiejętności wypowiadania się!

Szum słów kołysze się nade mną.. młodzi ludzie toczą pełną wrzawy gestykulację słowną..To przerwa..
Zastanawiam się, czy jestem i potrafię być kreatywna w malarstwie, rysunku w takim choćby stopniu jak bywam  w sferze słownej.. lecz czy i w tej sferze bywam kreatywna??
Emocje rozpierają zakamarki mego jestestwa.. bywam rozkołysana na przemian - odrobiną zdenerwowania jak i uczuciem pozytywnej błogości.. szczęśliwości, iż dane mi było zaistnienie właśnie w tejże rzeczywistości - tak długo oczekiwanej i wymarzonej...

Kevin przesłał mi smsa -  listen, concentrate & enjoy!
Zatem słucham - staram się koncentrować na tym co otacza mnie tu i teraz.. na treściach, które przenikają mój umysł, sączą się wzbierającym strumieniem... oraz doświadczam słodkiej euforii podsyconej radosną strukturą zadowolenia..

Po przerwie rozpoczynamy kolejny etap - twórcza kreacja!
Z dowolnych elementów, materiałów przeróżnych z bazą dwóch kolorowych piłeczek - tworzymy coś! 
Nasz twór winien być odzwierciedleniem naszych mind - mapowych skojarzeń..

Stworzyłam wędrowca Tadzina - moim słowem przewodnim było słowo "break".
Dlaczego zatem Tadzin? 
Kiedy przyglądałam się własnej mapie słów - ujrzałam obraz Salvadora Dali, wiele lat temu widziany w Poznańskim Zamku - była to wystawa, której nigdy nie zapomnę!
Obrazy Daliego wstrząsnęły moim wnętrzem - napawały przerażeniem - zwłaszcza seria grafiki z dziecięcymi główkami, zawieszonych w kraciastych siatkach, w głuchej przestrzeni .. brr..   
Pamiętam jednak obraz, który poruszył mnie w pozytywnym znaczeniu tego słowa - człowieka siedzącego na skale, trzymającego w jednej dłoni kulę ziemską.. nie pamiętam dokładnie co było w drugiej.. czyżby książka? Być może.. Czyż człowiekiem tym nie był sam Dali? Przez długie lata szukałam go w różnych albumach, teraz w internecie.. nie ma! Dziwne..
Moje dzisiejsze skojarzenia,  zawędrowały zatem ku temu zachowanemu obrazowi - człowiek przemierzający świat, zasiada na niemej skale, w jego dłoni kryje się obraz świata, który odkrywa podczas niestrudzonej drogi.. dziś odpoczywa.. lecz w głowie jego, myśli kreują nowe wizje.. nowe szlaki warte odkrycia... 
Zatem - poznajcie Tadzina!